Przejdź do treści
Oprócz morza nic już nie ma
Oprócz morza nic już nie ma

Oprócz morza nic już nie ma

Opowieści ze statku

Miłosz Szymański

Wydana 10 kwietnia 2025

Ta książka nie jest opowieścią o dzielnych wilkach morskich. To prawda o tym, co ludzie robią na morzu i co morze robi z ludźmi.

Wybierz wersję
Dobierz do zamówienia
  • Książka+59,99 zł
  • Książka+50 zł

Razem 85 zł

O książce

Życie na morzu romantyzowane jest od wieków do tego stopnia, że praca marynarza kojarzy się z wieczną przygodą i pełną egzotyką. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna. Ta książka nie jest opowieścią o dzielnych wilkach morskich, a brutalną prawdą o tym co ludzie robią na morzu i co morze robi z ludźmi.

Przeczytaj początek

Fragment książki

„… puszczam się w rozmowę z kapitanem. Kapitan - smagły, krępy Holender, ma pod swoimi rozkazami 73 ludzi załogi, w tym 19 oficerów.

- Czy pan czytywał Conrada? - zaczynam rozmowę.

- Czytałem, ale mnie irytuje taki pan, co siedzi przy kominku i zachwyca się morzem. - Ale Conrad długie lata sam był marynarzem.

- To niechby wtedy pisał, kiedy nim był; ciekawym co by napisał. To, co robi teraz, jest wyławianiem z brudnej i mdłej lury marynarskiej tłustych kąsków wspomnień. To jest każenie rzeczywistości. - Uważa pan swoje rzemiosło za aż tak nudne?

- Nie ma obrzydliwszej profesji. Ani żony, ani rodziny, ani przyjaciół. Człowiek jest przykuty do ludzi sobie narzuconych, zesłany na ten podły handlowiec, niby maleńką wysepkę.”

„W kościołach Meksyku” - Melchior Wańkowicz To było w Gwatemali, na karaibskim wybrzeżu, w porcie Santo Tomas de Castilla. Minęła północ i w okolicy otwarty był jeden jedyny bar. Właściciel robił porządki w lodówce z piwem, a dwie barmanki zamiatały salę. Huczała muzyka. W całej knajpie było nas czterech: dwóch strażników z parku narodowego Cerro San Gil, Marek i ja.

Marek był solidnie zrobiony już wtedy, gdy schodził po trapie. Było koło północy, a ja wracałem akurat z rowerowej wycieczki po mieście. Na mój widok Marek uniósł swoje krótkie, ale potężne ramiona i bardziej stwierdził, niż zapytał, że idziemy na balety. Nie przyjmował wyjaśnień, że o ósmej do roboty i że w sumie, to nie chciało mi się ani pić, ani tym bardziej tańczyć. Uwziął się i już. Zostawiłem więc rower i poszliśmy szukać knajpy. Znaleźliśmy ją kilkaset metrów od bramy portu. Strażnicy z parku narodowego mieli po dwadzieścia kilka lat. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo byli Metysami, którzy nawet po czterdziestce często nadal mają młodzieńcze twarze. Typowo metyskie mieli nie tylko twarze, ciała też, byli smagli, grubi, niscy i bez zarostu. Popijaliśmy absolutnie przeciętne, lokalne piwo, a oni pokazywali swoje zdjęcia na komórkach. Były to niemal wyłącznie zdjęcia z pracy, na których podobni do nich strażnicy pozowali w różnych konfiguracjach z bronią na tle lasu. Byli dumni z faktu, że na pierwszy rzut oka wyglądają jak żołnierze. Niemal wszyscy mieli też dobrze dobrane okulary przeciwsłoneczne i gdyby nie mało atletyczne sylwetki, to od biedy można by niektóre z tych zdjęć wykorzystać na do promocji gwatemalskiego filmu o przygodach Jose Rambo. Nie zapamiętałem imion moich współbiesiadników, bo obydwa były typowo majańskie. Połowa obywateli Gwatemali to Majowie, a druga połowa to Metysi, a różne języki majańskie są w powszechnym użyciu obok hiszpańskiego. Imię jednego z nich brzmiało prawie jak Antonio, a drugiego było po prostu trudne do zapamiętania i niepodobne do niczego. Antonio z dumą pokazywał mi zdjęcie, na którym stoi na pniu ściętego drzewa z M-16 trzymanym w zgiętej ręce, z lufą skierowaną do nieba. Wyglądał na nim jak licealista, który odłożył nieco kieszonkowego, kupił plastikową pukawkę i poszedł z kolegami na mecz ASG. Tyle, że on nie był licealistą, a giwera była prawdziwa. Biła z niego duma. Stawiam, że na to zdjęcie poleciała już niejedna Carmen, Gloria albo Esmeralda.

Pobierz cały fragment (PDF, 3 strony)

Posłuchaj o książce

Oprócz morza nic już nie ma

36 min

Pytania

Czym różnią się wersje?

Książka to wydanie papierowe z wysyłką. E-book + audiobook to obie wersje cyfrowe razem, bez wysyłki. Pakiet łączy papier, e-book i audiobook i kosztuje mniej niż papier i wersje cyfrowe kupione osobno.

Ile kosztuje dostawa?

Paczkomat InPost 18 zł, kurier Pocztex 17 zł. Sposób dostawy wybierasz w kasie. Za e-book i audiobook nie płacisz za dostawę.

Jak zapłacę?

Po kliknięciu „Przejdź do kasy” trafiasz do kasy sklepu, gdzie podajesz dane, wybierasz dostawę i płatność. Fakturę zamówisz w tym samym formularzu.

Może Cię zainteresować

Dodano do koszyka

Przejdź do koszyka